12 lip 2013

Rozdział 1 "Szach-mat"

Od autora:
No dobra robaczki!
Stwierdziłam, że to wręcz chamskie mieć prawie trzydziestu obserwatorów i nie dodać ani jednego rozdziału. Dlatego też mam dla was niespodziankę - pierwszy rozdział :P
Miłego czytania! Ciekawa jestem, czy spodoba wam się opowiadanie w takim stylu.



Magnolia, rok 1935.

 Przy porcie panował pozorny spokój. Prócz rybitw, oddalonych statków i wzburzonych fal, obijających się z chlustem o betonowy wysoki mur, nic nie przerywało panującej wokół ciszy. Nikt też nie widział ani nie słyszał skradającego się mężczyzny, który przykucnął przy brudnym, lekko uchylonym oknie jednego z blaszanych magazynów.
 - I myślisz, że się na to zgodzę? - Metalicana usłyszał niski baryton, jego właściciel zdawał się być oburzony.
 - Spokojnie, spokojnie! Po co te nerwy?! Przecież możemy się dogadać!
 Tetsu, wychylając nieco głowę do góry, dostrzegł przez okno trzech mężczyzn. Poznał dwóch z nich. Brain, szef mafii Oracion Seis, stał do niego odwrócony tyłem z podniesionymi do góry rękoma. Przed wystraszonym starcem znajdował się facet z czarno-granatowymi włosami, który celował pistoletem prosto w głowę swojego rozmówcy. I choć widok ten należał do co najmniej ciekawych, nie to najbardziej zainteresowało szpiega. To obecność Prechta Gaebolga, ich towarzysza, consigliere(*1) szefa Fairy Tail, wstrząsnął szpiegiem najbardziej. 
 - A co ja z tego będę miał? - odrzekł nagle nieznany mężczyzna z bronią w dłoni, stawiając powoli kroki w stronę Braina ze złowieszczym uśmiechem. - Co mi przyjdzie z faktu, że wam pomogę?
 - N-no nie wiem, Don(*2) Acnologio - zająknął boss Oracionu, a podsłuchujący Metalicana zmarszczył brwi.
 - Ancologia? Nie mówcie mi, że to jest... - szepnął szpieg sam do siebie. Kucając, przycisnął się bliżej metalowej ściany magazynu.
 - Jesteście beznadziejni! - wrzasnął nagle słynny ze swoich okrutnych zbrodni mafioza i zaczął wymachiwać spluwą po całym magazynie, a wystraszeni Brain i Precht skulili się w miejscu jak zlęknione koty. - Zaciągacie mnie do jakieś rudery, marnujecie mój czas, prosząc o współpracę, a nie macie mi nic do zaoferowania?! Wy, kurwa, chcecie być dowcipni?!
 - Dostaniesz od nas, co zechcesz, tylko pomóż nam pozbyć się Fairy Tail, a mnie przyjmij do swojego grona - wtrącił Geabolg, siedząc na drewnianej skrzynce po owocach. Choć starał się zachować spokój, zdradzał go drżący głos - był wyraźnie poruszony zdarzeniem, w którym brał czynny udział.
 - Co zechcę? - mruknął nagle Acnologia, z nutką zaciekawienia w głosie. Na jego ustach zagościł nieprzyjemny grymas. - Fairy Tail to nie byle kto, ale poradzimy sobie. Możecie liczyć na pomoc Grimoire Heart, jednakże... - skierował spojrzenie czarnych jak smoła oczu na Braina. - Wasze życia od teraz będą należeć do mnie.
 - Co mam przez to rozumieć? - zdenerwował się szef Oracon Seis.
 - Cała twoja „rodzina” będzie pode mną. Od teraz działacie dla nas. A ty, „Hadesie”, będziesz naszym pośrednikiem.
 To nie była prośba, lecz rozkaz.
 - Jakiś sprzeciw? - spytał spokojnie Acnologia, ale nikt mu nie odpowiedział, co było równoznaczne z przyjęciem oferty. Szef Grimoire Heart uśmiechnął się szeroko i podchodząc do Braina, poklepał go kilka razy po policzku jak zwykłego gówniarza.
 - Jesteś naprawdę zabawny! - zawołał uradowany, lecz Brainowi wcale nie było do śmiechu. Jeśli jednak rzeczywiście chciał przejąć Magnolię, musiał się na to zgodzić, nawet jeżeli było to jednoznaczne z pracą dla innej mafii.
 Metalicana stwierdzając, iż uzyskał dość informacji, wymknął się po cichu z portu i szybszym truchtem ruszył w kierunku stojącego na uboczu samochodu. Otwierając drzwiczki, z wyraźnie niezadowoloną miną wpakował tyłek na tylne siedzenia. Jego zachowanie zainteresowało dwóch mężczyzn zasiadających z przodu.
 - I co? - zagadał odwrócony w jego stronę Makarov Dreyar, natomiast kierowca, Gildarts Clive, w ciszy przyglądał się mu w przednim lusterku, zawieszonym na dachu auta.
 - Nie jest dobrze - stwierdził krótko szpieg. - Wygląda na to, że zdrada Prechta… Znaczy się Hadesa to teraz nasz najmniejszy problem.
 - A więc jednak... - warknął Dreyar przez zaciśnięte zęby i nakazał szoferowi ruszać. - Nie ma czasu do stracenia, jedziemy po resztę.

 - Masz jakiś plan, Acnologio? Potrzebni będą jacyś ludzie? Informacje? - dopytywał Geabolg, a mężczyzna o czarno-granatowych włosach uśmiechnął się pod nosem.
 - „Szach - mat”.
 - Słucham? - spytał Brain, który nerwowo przechadzał się po magazynie. Wciąż nie był pewny, czy współpraca na takich warunkach to dobry pomysł.
 - Pionki nie będą nam potrzebne w tej grze - oznajmił boss Grimoire Heart. - Załatwimy to raz, a dobrze.

- - - - - - - - - - 

 - Dziadek! - zawołał sześcioletni Laxus, gdy w progu baru „Pod Wróżkowym Ogonem” pojawił się Makarov. Wraz z Metalicaną weszli do środka, omijając gangsterów, poddających się beztroskiej popijawie oraz grze w karty, przy czym wypełniali całe pomieszczenie szarym dymem papierosów. Zwykli, nic nieznaczący żołnierze, chcący zarobić grubszą forsę, nie byli jednak tymi, których szukali. Podeszli do lady, gdzie czekał na nich chłopiec pod nadzorem młodej blondynki i poczciwego, szczupłego staruszka.
 - Dziadku! Rob obiecał przyprowadzić Erzę! - zawołał młodzieniaszek, wskazując na tego, który go pilnował. 
 - Później mi o tym opowiesz, Laxus - burknął niecierpliwie Dreyar i skierował swoje przenikliwe spojrzenie na opiekującą się chłopcem dwójkę ludzi. - Gdzie Ur i Igneel?
 - Są na robocie, ale jeśli to ważne, mogę ich tu przyprowadzić - zaoferowała prędko kobieta.
 - To bardzo ważne, Laylo - potwierdził Dreyar. Był tak wzburzony, że staruszek Rob spoważniał i zmarszczył brwi. Rzadko kiedy widział swojego przyjaciela w takim stanie.
 - Makarov, co się dzieje?
 - Wszystko wam wyjaśnię u Mavis - zadeklarował dziadek Laxusa. - Metalicana, jedź z Laylą po resztę i wyjaśnij im wszystko po drodze.
 - U szefa?! - zdziwiła się dziewczyna, ale Tetsu chwycił ją za nadgarstek i, jak nakazał mu Dreyar, wyprowadził z baru. Puścił dziewczynę dopiero przy samochodzie, do którego wsiadł jako pierwszy.
 - My też się zbierajmy - oznajmił Makarov, chwytając Laxusa za ramię i wraz z Robem wyprowadzili chłopca z lokalu. Podeszli do auta, w którym czekał na nich dwudziestokilkuletni Clive.
 Po chwili dwa samochody odjechały w zupełnie przeciwne strony.

- - - - - - - - - - 

 Igneel i Ur, ukryci w samochodzie, bacznie obserwowali wejście do domu publicznego.
 - Ur, on na pewno tu przyjedzie? - mężczyzna skierował pytanie do policjantki, która uśmiechnęła się do niego zadziornie. - Może po prostu po nią pójdę i...
 - A co, glinie nie ufasz?
 - Hah! Starasz się być dowcipna?
 - A ty złośliwy? - dogryzła, lecz zaraz westchnęła ciężko. - Spokojnie, jak mówiłam że będzie, to będzie.
 Zaraz po zapewnieniu policjantki, obok nich przejechał samochód, który zaparkował tuż przed lunparem(*3). Wyszedł z niego pulchny mężczyzna w czarnym garniturze.
 - To on! To właśnie ten grubas chciał nas wsypać! - zawołała Ur, wskazując palcem na znikającą w domu publicznym posturę. 
 - Co za grubas - prychnął Igneel, ładując naboje do rewolweru. - Zostaw włączony silnik. Sam to załatwię.
 - Że co? - Kobieta spojrzała na niego z oburzeniem i niedowierzaniem. - Idę z tobą! Nie ma mowy, żebyś...  
 Pomimo sprzeciwu Milkovich, jej towarzysz, ignorując poirytowanie kobiety, wyszedł z pojazdu, trzaskając drzwiami.
 - No to czas narobić tam trochę burdelu - zaśmiał się gangster ze swojej gry słów i podążył za celem do obskurnego budynku. W jednej dłoni trzymał naładowanego Colta Dragoon(*4), w drugiej zaś ciemną, skórzaną torbę. Gdy wszedł do środka, obserwująca go do tego momentu Ur włączyła silnik samochodu i, czekając na przyjaciela w gotowości, niecierpliwie zacisnęła dłonie na kierownicy.
 - Tylko się pospiesz, idioto...

 - Burdel jak burdel - stwierdził Igneel już na samym wejściu. Po lewej stronie znajdował się jakiś kantorek z recepcją, a na wprost niego szerokie schody. Cały hol był w barwach ciemnej czerwieni, tak jak jego włosy oraz krew jakiegoś gościa z Oracion Seis, któremu na dzień dobry przestrzelił łeb. Ze spokojem przeszedł schodami na ciemny korytarz pierwszego piętra, gdzie z przeróżnych, zamkniętych drzwi dochodziły odgłosy jęków i krzyków prostytutek. Mierząc w sufit, wystrzelił z rewolweru kilka naboi, a spłoszone kobiety oraz ich klienci zaczęli po chwili wyglądać z pokoi. Tylko z jednego pomieszczenia nikt nie wyjrzał ani nie dało się dosłyszeć z niego głośniejszych dźwięków. Podchodząc do właściwych drzwi, Dragneel znów naładował broń i otworzył je kopnięciem.
 - No nie! - zawołał zawiedziony, widząc martwą prostytutkę, której różowe włosy i sina twarz mieszały się z czerwienią pościeli. Grubszy jegomość w samych bokserkach stał już na parapecie i choć było to pierwsze piętro, zamierzał wyskoczyć. Igneel zareagował błyskawicznie - wymierzył w tłuściocha srebrną lufę i strzelił kilka razy, trafiając go w plecy. Postrzelony mężczyzna wydał z siebie zduszony i przeciągły jęk, po czym spadł z okna.
 - Ty sukinsynu, zabiłeś mi świadka! - Dragneel wychylił się przez okno i wrzasnął na martwego grubasa, który spadł wprost do kontenera ze śmieciami. Wściekły, podszedł po chwili do uduszonej na łóżku dziwki i spojrzał na nią zniesmaczony. Kobieta miała przedstawić dowody na morderstwa wykonane przez Oracion Seis. Musiał ją tylko bezpiecznie przetransportować do komisariatu pod nadzorem Ur, która była ich wtyczką w policji. Przy okazji chciał jeszcze kropnąć członka wrogiej mafii, chcącego powstrzymać świadka, zeznającego na jego niekorzyść. Niestety nie udało mu się upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu.
 Zawiedziony, rozpiął swoją skórzaną torbę i aż uśmiechnął się szeroko, a jego oczy rozbłysły dziwnym blaskiem.
 - Jak ja kocham tę robotę - pomyślał na głos, włączając zegar bomby własnej roboty. Dla piromana, jakim był od lat, wysadzanie wszystkiego w powietrze było wręcz pasją. Właśnie przez to nadano mu przydomek „Ognistego Smoka”.
 Otworzył masywną szafę i już chciał wrzucić do niej swoją torbę z materiałami wybuchowymi, kiedy dostrzegł coś, co odjęło mu mowę. W prawie identycznej torbie, wypełnionej gazetami, spało małe, nagie dziecko. Miało tak samo ciemną karnację i różowe włosy jak zabita obok prostytutka.
 - To jest po prostu chore - stwierdził, drapiąc się po głowie. Nie wiedział, co zrobić z tym fantem, lecz tykający zegar bomby bezlitośnie przypominał o upływającym czasie. Skołowany, zerknął na swoją torbę, a następnie na małego chłopca.
- Cholera! - Zły sam na siebie za swoje miękkie serce, wrzucił bombę do szafy, jednocześnie biorąc ze sobą malucha i biegiem opuścił dom publiczny.

 - Co tak długo?! - wrzasnęła policjantka, gdy tylko Dragneel znalazł się w samochodzie. Był lekko zmachany, a jego czoło błyszczało od kilku kropli potu.
 - Dziwka nie żyje.
 - Jak to nie żyje?! Zabiłeś ją?! Igneel, ty idioto!
 - Nie ja, tylko ten cholerny grubas. Nie zdążyłem.
 Ur pokiwała jedynie głową i zacisnęła usta w wąską linię. Już miała ruszać, gdy nagle z wnętrza lunparu wydobył się donośny huk. Wszystkie okna wyleciały w powietrze, a w ich miejscu pojawił się ogień. Milkovich otworzyła szerzej oczy, ale zaraz rozzłoszczona spojrzała na zadowolonego z siebie Igneela.
 - No co? - spytał niewinnie gangster.
 - Miałeś tylko pójść po tą prostytutkę, a nie wysadzać cały burdel w powietrze! Znów będę miała przez ciebie pełno roboty!
 - O co ci chodzi, kobieto? Musiałem przecież jakoś pozbyć się dowodów! I jedź już lepiej.
 Policjantka, choć wciąż kipiała ze złości, nadusiła pedał gazu i prędko wyjechała z zaułka.
 - Już się tak nie złość, Ur. - Dragneel starał się udobruchać koleżankę. - Przecież zawsze wyciągasz nas z kłopotów.
 - Ty gnoju! Zobaczysz! - wrzasnęła. - W końcu nadejdzie taki dzień, w którym będę cię miała w dupie! A wtedy przestanę cię kryć i dowalą ci tyle lat, że będziesz gnił w pierdlu do usranej śmierci!
 Przez krzyki i wstrząsy spowodowane szybką jazdą, maluch schowany w torbie zaczął się przebudzać i płakać.
 - Co to je... Igneel, do jasnej cholery, porwałeś dziecko?! Odbiło ci?! - Milkovich nie mogła uwierzyć w to, co widzi.
 - A co miałem zrobić?! - mężczyzna ryknął buntowniczo. - Zostawić go tam?! Leżał w torbie, schowany w szafie!
 - Nie wierzę. Po prostu nie wierzę! - jęknęła kobieta i kątem oka przyglądała się, jak jej towarzysz wyciąga spod nóg zapłakanego brzdąca. Chwycił go pod pachami i, trzymając przed sobą, zaczął się mu przyglądać. Chłopiec jak na zawołanie przestał płakać.
 - To chyba dziecko tej martwej dziwki, która miała nam pomóc - dodał nieco zdegustowany Igneel.
 - I co teraz z nim zrobisz?
 - Jak to co, ty się nim zajmiesz. Jesteś kobietą, masz w sobie ten cały instynkt macierzyński.
 - Chyba ci już zupełnie odjebało! - wrzasnęła, a ku ich zdziwieniu mały chłopiec zaczął się śmiać. Nagusieńki, wpatrywał się radośnie czarnymi oczami w mężczyznę, który go unosił. Na oko mógł mieć nie więcej niż z cztery miesiące.
 - Da-da! - zawołał, wymachując beztrosko rączkami i nóżkami.
 - Żaden „Dada”! - zdenerwował się Igneel, ale z przerażenia nie wiedział, jak postąpić. Wtedy dziecko zrobiło zdziwioną minę i małym strumykiem obsikało białą koszulę gangstera.
 - Kurwa! -  Dragneel wrzasnął jeszcze głośniej, a Ur widząc tą scenę, omal nie popłakała się ze śmiechu. 

- - - - - - - - - - 

 Makarov i Rob, pogrążeni w ciszy, czekali grzecznie przed samochodem na Gildartsa, który wstąpił na chwilę do swojego mieszkania. Za namową Dreyara podwiózł do siebie Laxusa, by jego żona, Cornelia, zajęła się na chwilę sześciolatkiem.
 Nagle z otwartego okna ich mieszkania mężczyźni usłyszeli wrzaski małżeństwa:
 - Przecież wciąż siedzisz z Caną w domu, nie możesz na chwilę przypilnować jeszcze jednego dzieciaka?!
 - Ty sobie ze mnie żartujesz?! Mieliśmy iść dziś na kolacje, a ty znowu to samo! Nie tak miało być, znów mafia jest dla ciebie ważniejsza od rodziny! Ile razy mi obiecałeś, że...
 - Ale Cornelia...
 - Żadne „ale”! Wynocha!
 Nie minęła minuta, jak z kamienicy wyszedł Clive z roześmianym Laxusem u boku. Mina mężczyzny mówiła sama za siebie - nie miał wyjścia, ale towarzysze doskonale go rozumieli.
 - Wiesz, co jest jeszcze gorsze od gangstera?
 - Co? - zagadnął Makarov na pytanie Roba.
 - Jego żona...

- - - - - - - - - -

 - Chyba się spóźniliśmy.
 - Przynajmniej widać, że Igneel tu był - dodał Metalicana do lekko zawiedzionej Layli. Z oddali przyglądali się z samochodu, jak wokół palącego się domu publicznego krąży pełno policji i straży pożarnej.
 - Nic tu po nas - stwierdził mężczyzna i wycofał pojazd na główną ulicę. Jechali w ciszy, wprost do willi ich Dona. Metalicana zdążył wyjaśnić powód tej wizyty koleżance, która w chwili obecnej nie mogła uwierzyć w zdradę jednego z członków Fairy Tail. Mijali właśnie kolejną przecznicę, gdy mężczyzna dostrzegł pewną kobietę, idącą niespiesznie w przeciwnym kierunku.
 - Co się stało?! - pisnęła przestraszona Layla, gdy jej towarzysz zatrzymał się gwałtownie na środku jezdni.
 - Czy ty... mogłabyś sama pojechać do szefa?
 Blondynka nie rozumiała zachowania przyjaciela, jednak zgodziła się na tą propozycję bez słowa. Znała go na tyle dobrze, iż wiedziała, że nie postąpiłby tak bez powodu.
 Metalicana wybiegł z samochodu najszybciej jak potrafił, a Layla, widząc do kogo tak pędzi, uśmiechnęła się pod nosem i odjechała.

 Idąc niespieszno przed siebie, trzymała za rączkę małego chłopca o czarnych włosach i czerwonych tęczówkach. To właśnie on jako pierwszy dostrzegł biegnącego w ich stronę Metalicanę i, lekko wystraszony, ścisnął mocniej matczyną dłoń. Kobieta, dostrzegając dziwne zachowanie syna, zerknęła na ulicę. W momencie, gdy dostrzegła starego znajomego, pędzącego do nich ile tchu, otworzyła szerzej oczy, lecz zamiast się zatrzymać, przyspieszyła kroku.
 - Eva! - zawołał Metalicana, wreszcie ją doganiając. Z szerokim uśmiechem chwycił delikatnie nadgarstek jej wolnej ręki, lecz rozradowana mina mężczyzny szybko przeistoczyła się w grymas zdziwienia oraz złości.
 - Co ty...
 - Zostaw mnie - wtrąciła prędko.
 - Eva, spójrz na mnie - nakazał Tetsu władczym tonem i nie czekając na spełnienie jego prośby, ujął policzek kobiety. Odwracając jej twarz w swoją stronę, dostrzegł rozciętą wargę, fioletowego siniaka na łuku brwiowym, dotąd sprytnie ukryty pod niebieskimi włosami, oraz sińce pod oczami. Była pobita i wymęczona. Jej synek, widząc tą scenę, zdenerwował się i ze złością odepchnął Metalicanę od swojej matki.
 - Ty też chcesz uderzyć moją mamę?! Odejdź!
 Mężczyźnie zabrakło słów. Widząc swoją dawną miłość w takim stanie czuł, że podnosi mu się ciśnienie.
 - Kto ci to zrobił? - warknął na kobietę, nie zważając na poirytowanie trzylatka, który wciąż napierał na jego nogi i usiłował go odepchnąć od ukochanej matki.
 - To nie twoja sprawa - odpowiedziała zduszonym głosem, tym samym zwracając na siebie uwagę syna.
 - Mamo... - jęknął chłopczyk ze zmartwieniem, a Metalicana, dostrzegając u niego drżenie czerwonych tęczówek, poczuł jak coś w nim pęka.
 - Jak masz na imię, chłopcze? - spytał, puszczając Evę i kucnął obok dziecka, które poważniejąc, odważnie wypięło przed nim swoją pierś.
 - Gajeel - odrzekł doniośle, przyglądając się gangsterowi z zadziornością i dumą. Mężczyzna, nic nie mówiąc, odgarnął trzylatkowi czarne, przydługie włosy do tyłu. Na jego czole po lewej stronie ukazał się fioletowo-zielony siniak.
 - Powiedz, Gajeel, to tata was uderzył? - Już od jakiegoś czasu dostrzegał kątem oka, że zdenerwowanie Evy rośnie z każdą chwilą. Zauważył również, że chłopiec przestał być tak pewny siebie jak dotąd. Oczy dziecka przepełnione były smutkiem, wściekłością i goryczą. A przecież ten mały gówniarz dopiero co nauczył się odrywać stopy od ziemi...
 - Tak. - Słysząc w końcu odpowiedź Gajeela, mafioza skinął spokojnie głową, choć w rzeczywistości z nerwów ledwo mógł ustać w miejscu. 
 - Nie rozmawiaj z tym panem! - Cierpliwość Evy dobiegła końca. Rozjuszona, pociągnęła syna w swoją stronę, ale mężczyzna trzymał go zbyt mocno. Wstając, chwycił zdziwione dziecko za ramiona i przyciągnął je do siebie tak, że plecami opierało się o jego nogi.
 - Gajeel, czy tata często to robi? - spytał, lecz przerażony tą sytuacją trzylatek najwyraźniej postanowił nie puścić więcej pary z ust. Ale Tetsu nie miał zamiaru tego tak zostawić. - Chciałbyś, żebym porozmawiał z twoim tatą?
 - Dość tego, Metalicana! Nie próbuj nawet wtrącać się ze swoimi mafijnymi sprawami w moje życie! - warknęła Eva i wściekła ruszyła przed siebie, zabierając ze sobą zdezorientowanego trzylatka. Tetsu nie był w stanie oderwać oczu od odchodzącej matki z synem. Kto by przypuszczał, że ma już syna - pomyślał w chwili, kiedy Gajeel, wciąż oglądając się za Metalicaną, niespodziewanie uciekł matce i z powrotem podbiegł do zaskoczonego tym faktem gangstera.
 - Gajeel! - ryknęła zniecierpliwiona Eva, lecz chłopiec stanął naprzeciw mężczyzny z zaciśniętymi pięściami i przyglądał się mu, nie zwracając uwagi na krzyki rodzicielki.
 - Naprawdę mógłby pan porozmawiać z moim tatą? - wydukał odważnie, a Metalicana, odganiając początkowe osłupienie, przyłożył dłoń do głowy dziecka i uśmiechnął się smutno.
 - Idź już do swojej mamy, nie dawaj jej powodów do zmartwień.
 Redfox jeszcze chwilę wpatrywał się w jego oczy, ale po chwili posłuchał go i podbiegł do rozzłoszczonej matki, która zaczęła na niego krzyczeć i ciągnąć za sobą. Gangster natomiast wyciągnął z kieszeni spodni papierosa i odpalił go lekko drżącą dłonią.
 Nie rozmawiał z Evą od pięciu lat - od momentu, gdy mając do wyboru ją lub mafię, wybrał to drugie. Nie żałował tego, bo nie potrafił żyć inaczej. Niestety nigdy nie potrafił na dobre pogrzebać swoich uczuć do kobiety, nawet gdy ta założyła już swoją rodzinę. Wzdychając ciężko, wypuścił z ust szary dym.
 - Małemu dziecku nie odmówię - mruknął pod nosem i schował jedną dłoń do kieszeni spodni. W głowie obmyślał już plan, jak dorwać tego drania, który znęca się nad własną żoną i synem. I choć najchętniej zająłby się tym natychmiast, musiał czym prędzej odszukać Igneela oraz Ur.

- - - - - - - - - - 

 Layla, dojeżdżając do willi, już z daleka dostrzegła Laxusa, siedzącego na krawężniku.
 - A co ty tu robisz? - spytała, wychodząc z samochodu i uśmiechnęła się do niego ciepło.
 - Czekałem na panią.
 - Na mnie? - odrzekła, unosząc brwi ze zdumienia.
 - Dziadek kazał mi pani przekazać, że szefowa już czeka - wyjaśnił chłopiec.
 - Don Mavis czeka... na mnie? - Layla spoważniała, zawieszając zmartwione spojrzenie na Laxusie. Choć wiedziała co się dzieje, nie sądziła, iż zostanie wezwana do samego gabinetu głowy Fairy Tail. Nie widziała w tym żadnego sensu.
 - Proszę pani? - Wtrącenie Laxusa ocuciło ją. Migiem się rozchmurzyła, nie chciała przecież wystraszyć surową miną biednego dzieciaka.
 - Dzięki - rzekła sympatycznym oraz kojącym dla ucha głosem i ruszyła w kierunku wejścia do ogromnej posiadłości.
 A młody Dreyar po cichu ruszył za nią.

 W gabinecie z zasłoniętymi żaluzjami i meblami z ciemnego litego drewna, unosiły się szare obłoczki nikotynowego dymu. Na czarnym skórzanym fotelu czekała na nią Mavis Vermilon, która ze znudzeniem paliła cygaro. Była matką tej mafii oraz wszystkich jej członków. Wpływowa, bezwzględna kobieta, zasługująca na miano szefowej, w chwili obecnej przyglądała się wiszącemu na ścianie zdjęciu. Jakby pogrążona w swoim świecie, nie dostrzegła, że ktoś w ogóle przyszedł. Zaraz jednak odwróciła fotel w stronę dziewczyny.
 - Cieszę się, że już jesteś, Laylo - przywitała gościa z szerokim, aczkolwiek sztucznym uśmiechem. Nieco wystraszona blondynka usiadła na wskazanym przez Makarova miejscu; mężczyzna stanął tuż za nią. Kobiety chwilę przyglądały się sobie, aż w końcu Mavis sięgnęła po coś z szuflady biurka. Wyjęła z niej zgiętą w pół kartkę, bez słowa położyła ją na biurku i przysunęła bliżej Layli.
 - Zajmij się tym - nakazała krótko, a Layla wzięła kartkę do rąk, po czym rozłożyła ją - zawartą tam treść czytała z coraz szerzej otwartymi oczami.
 - A-ale... Przecież to jest akt własności baru „Pod Wróżkowym Ogonem”!
 - Musisz to przechować w bezpiecznym miejscu - wtrącił się Makarov. Po jego słowach zapadła krótka, pełna napięcia cisza. - Laylo, rozmawiałaś z Metalicaną, prawda?
 - Tak - odpowiedziała Dreyarowi, spuszczając spojrzenie na złączone pod biurkiem kolana.
 - Teraz, kiedy Precht nas zdradził, musimy zachować szczególne środki ostrożności - dodała Vermilon.
 - Tylko dlaczego to akurat ja mam ukryć akt własności baru? Przecież jest zapisany na pana Dreyara! Poza tym jest tyle innych osób, które...
 - No właśnie - przerwała jej szefowa. - Mało kto wie, że jesteś członkiem Fairy Tail, praktycznie nikt z poza naszej „rodziny” nie zna cię z tej strony. Większość uważa cię za nie wplątaną w mafijne sprawy prawniczkę o bardzo dobrej reputacji, więc nikomu nie przyjdzie do głowy, by podejrzewać cię o posiadanie takiego dokumentu. Schowaj go dobrze, a gdyby coś się stało, przekaż właściwej osobie. Wie o tym tylko nasza trójka i niech tak pozostanie. Ufamy ci - dodała Vermilon, znów przybierając na ustach sztuczny uśmiech. Layla niemrawo odwzajemniła ten gest, lecz doskonale zdała sobie sprawę, że nie mają choćby najmniejszego powodu do śmiechu. Nie mogła się jednak sprzeciwić, nie miała również prawa odmówić prośbie.
 - Możecie na mnie liczyć - wymamrotała i składając kartkę, schowała ją pod biustonosz. Nie zauważyła, że niski mężczyzna obserwuje jej poczynania z niecną miną.
 - Makarov... - Mavis zachichotała tajemniczo, po raz kolejny sięgając do szuflady biurka. Kiedy zdezorientowany Dreyar ponownie zerknął na szefową, dostrzegł nie tylko jej wkurzone spojrzenie, ale także lufę, wycelowaną prosto w jego nieco już pomarszczone czoło. - Trzymaj te zboczone gały przy sobie albo ci je odstrzelę - zagroziła, a Layla, zdając sobie sprawę z karygodnego zachowania mężczyzny, prędko zasłoniła dłońmi swój dekolt.
 - No wie pan co?! - warknęła oburzona dziewczyna, na co rozbawiony Makarov, wpatrując się teraz w ciemny otwór lufy, żartobliwie przełknął głośno ślinę.
 - To może ja już pójdę... - Rozumiejąc, że nic tu po nim, szybko czmychnął w stronę wyjścia z gabinetu. Ulotnił się z niego tak szybko, że uderzył drzwiami w głowę podsłuchującego Laxusa. Zaskoczony mężczyzna natychmiast spoważniał i zamykając gwałtownie drzwi biura, chwycił wnuka za szelki i białą koszulę.
 - Co ty wyprawiasz?! - syknął zagniewany na chłopca. Laxus wpatrywał się w niego z szeroko otwartymi oczami. Ze strachu, że został przyłapany, nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa.
 - Podsłuchiwałeś?! - spytał Makarov, przystawiając wskazujący palec do ust.
 - N-nie - skłamał, szepcząc i jąkając się. Ale dziadek i tak mu nie uwierzył.
 - Pamiętaj, nic nie słyszałeś. Nie było tu żadnej rozmowy - warknął, puszczając wreszcie koszulę wnuka. - I nie rób więcej takich numerów - westchnął nieco spokojniej, a uwolniony sześciolatek sprintem wybiegł z willi, gdzie stała już cała reszta.

- - - - - - - - - - 

 Podjechali na tyły baru, gdzie znajdował się sporych rozmiarów prowizoryczny parking z obszernym garażem. Z pierwszego samochodu wyszli Igneel, Metalicana, Ur i Layla, z drugiego zaś Rob, Gildarts, Mavis oraz jej capo bastone(*5) - Makarov. Tuż za niskim mężczyzną, z pojazdu wyskoczył Laxus, który z dumą podziwiał głowę rodziny mafii i siedmiu ludzi, których szefowa obdarzała bezgranicznym zaufaniem. Byli oni elitą, najlepszymi z najlepszych. Byli kimś, kim on sam pragnął zostać w przyszłości.
 Gdy wkroczyli do lokalu ewakuacyjnym wyjściem, soldaci(*6), siedząc przy stołach, paląc papierosy i pijąc whisky, przywitali grupę przybyszów donośną wrzawą. Dało się jednak wyczuć, iż wszyscy odnoszą się do nich z szacunkiem i respektem. Z czasem beztroscy gangsterzy ucichli, lecz gdy do środka weszła śmiertelnie poważna Mavis, wszyscy zamilkli na dobre.
 - Fairy Tail! - Jej zielone oczy rozejrzały się po barze; każdy wlepiał w nią swój wzrok. Mafiozi byli zaskoczeni i - jakby przeczuwając złe wieści - podenerwowani. - Mam wam coś ważnego do przekazania.

 - Chcę zostać gangsterem! Tak jak wy! - obwieścił wnuk Makarova do lekko już upitej elity. Ich uśmiechy nie znikały ani na moment.
 - Musisz jeszcze troszeczkę dorosnąć - zachichotała rozczulona Layla, wchodząc za ladę, by sięgnąć po kolejną butelkę whisky.
 - Mam już sześć lat! Jestem prawie dorosły! - krzyknął chłopiec z przepełniającą go determinacją, na co grupa przyjaciół z rozbawienia omal nie pospadała z krzeseł.
 - Laxus, wytrzyj najpierw mleko spod nosa to pogadamy! - ryknął Igneel na cały bar, zagłuszając otaczającą ich wrzawę. Jego komentarz bardzo zezłościł młodego Dreyara.
 - Śmiejcie się! Ale kiedyś przestanę być chłopcem na wasze posyłki i zostanę takim gangsterem, że wam oczy tyłkiem wyjdą!
 Zapadła cisza. A po niej mafiozi wybuchli tak głośnym śmiechem, że dało się wyczuć drżenie ścian. W całym barze panowała przyjazna atmosfera, zupełnie jakby przed chwilą szefowa nie ogłosiła im nadchodzącej wojny, a same dobre nowiny. Nie bali się, wręcz przeciwnie - z niecierpliwością oczekiwali chwili, w której mogliby w końcu wybić wszystkie, panoszące się po ich terenie robale z Oracion Seis; ci ludzie już od dłuższego czasu pozwalali sobie na zbyt wiele.
 Don Mavis postarała się, by morale jej żołnierzy były na wysokim poziomie. Nie powiedziała im jednak o zdradzie Prechta oraz o powiązaniach wrogiej mafii z Grimoire Heart. O tym wiedzieli tylko nieliczni, najbliżsi i najwierniejsi. 
 Obecnie szefowa przyglądała się wszystkim z pierwszego piętra - opierając ręce na drewnianej balustradzie, z dumą obserwowała członków swojej mafii.
 - Nadciągają ciężkie czasy - wymamrotała zmartwiona. Wiedziała, że sielanka panująca w Magnolii może skończyć się lada moment.
 - Zdrowie szefowej! - zawołał ktoś z dołu, a oczy pozostałych powędrowały w stronę stojącej na górze Vermilon. Każdy bez wyjątku wzniósł za nią toast whisky z brzęczącym lodem w szklankach, lecz w dźwięk dobrej zabawy gangsterów wdarł się pisk opon, dobiegający z zewnątrz oraz odgłosy zatrzaskiwanych drzwi samochodu. 
 Po niespełna kilku sekundach wejście do baru otworzyło się na oścież i zanim ktokolwiek zdołał się zorientować, pięciu mężczyzn w beżowych płaszczach wbiegło do środka z wyciągniętymi przed siebie Thompsonami(*7). Bez słowa ostrzeżenia chwycili za spusty i zaczęli rozstrzeliwać wszystko, co było w zasięgu ich wzroku. Rob i Gildarts, z rękoma założonymi na głowach, upadli na podłogę, a Makarov bez zastanowienia przewrócił Laxusa na ziemię. Layla, która stała za ladą odwrócona tyłem do wejścia właśnie miała podać alkohol Igneelowi, lecz mężczyzna w ostatniej chwili wskoczył za bar i cudem uratował przyjaciółkę przed odstrzałem. Cały asortyment z półki potłukł się od pocisków, wypuszczanych całą serią, a trunki i szkło pokryło ich skulone ciała. W tym czasie Ur, zamiast się chować, wyciągnęła z kabury swoją broń, jednak Metalicana popchnął ją w bok, zapewne ratując tym jej życie. Mavis, obserwując wszystko z góry, chwyciła za spust swojego pistoletu, lecz w momencie gdy mierzyła w głowy nagłych przybyszy, do baru zawitał ktoś jeszcze. Momentalnie zmieniając swój cel, przesunęła lufę z głowy nieznanego rudawego mężczyzny na Acnologię - szefa mafii Grimoire Heart, który zjawił się w barze w towarzystwie Prechta i Braina. Zanim jednak zdołała pociągnąć za spust, poczuła jak kule rozrywają jej klatkę piersiową; nawet nie wiedziała, który z nich to zrobił. Nie wypuszczając pistoletu z dłoni, opadła głucho na parter, rozwalając swoim bezwładnym ciałem jeden ze stolików, pod którym kryło się kilku innych członków Fairy Tail.
 - Chowajcie swoje ogony, wróżki, bo od dziś to Grimoire Heart przejmuje to miasto! - ryknął Don Acnologia z drwiną, a następnie, oddając ostatnie ślepe strzały, wraz ze swoją obstawą oraz współpracownikami wpakował się do samochodów i czym prędzej uciekł z miejsca zbrodni.
 Ludzie powoli zaczęli wychodzić z ukrycia. Szkło i rozstrzelane meble walały się po całym pomieszczeniu. Dopiero gdy zaczęło do nich docierać, co się tak właściwie stało, rozległ się płacz i krzyki rozwścieczonych mafiozów. Niektórzy, tak jak Ur czy Makarov, odnieśli niegroźne dla życia rany postrzałowe, inni zaś jakimś cudem wyszli z tego bez szwanku. Tylko ich szefowa, Mavis Vermilon, leżała na roztrzaskanym stole martwa, przedziurawiona jak sito. Soldaci nie mogli w to uwierzyć - to było coś, co nigdy nie miało się wydarzyć.
 Właśnie wtedy Laxus po raz pierwszy zobaczył postrzałowe rany i takie ilości krwi. Pierwszy raz na własne oczy zobaczył morderstwo, wykonane z zimną krwią. Dowiedział się w końcu jak wygląda życie gangstera, którym od zawsze pragnął zostać.





*1) Consigliere - doradca rodziny mafijnej, często widziany jako „prawa ręka szefa”, używany jako mediator, reprezentant i pomoc podczas spotkań z innymi rodzinami.
*2) Don - szef mafii często określany jako „Ojciec” bądź „Capofamiglia”.
*3) Lunpar - inaczej dom publiczny.
*4) Colt Dragoon - zabytkowy rewolwer sześciostrzałowy 
*5) Capo bastone - szef wszystkich capo, jest nad nim jedynie Don.
*6) Soldaci - tzw. żołnierze mafii (zwykli członkowie organizacji)
*7) Thomson (1928) - pistolet maszynowy, znany również jako „Tommy gun” 

34 komentarze:

  1. Mafia~ *^* Jak skończę oglądać anime to przeczytam x"D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle osób zmartwychwstało~ Bosh, jak ja się cieszę! T_T Jak tylko napisałaś, że będzie o mafii wiedziałam, że na pewno będę czytać, ale jak teraz to czytam... To chyba będzie mój ulubiony blog, jestem uzależniona od wszystkiego z mafią, bo o niej jest w końcu moje ukochane KHR x"D
      Nawet nie pojawili się Lucy czy Gray, a mały Natsu już szaleje, lejąc na Igneela! TO bije wszystkie kłótnie i śmieszne potyczki z anime X"D
      Nigdy bym nie pomyślała, że Laxus tak bardzo mógłby się cieszyć ze spotkania z małą Erzą. Przez chwilę mi nawet taka myśl się w głowie nie zaczaiła. Widzę, że naprawdę nas tutaj zaskoczysz ;D
      Co mogę powiedzieć? Byłam tak ciekawa co wymyśliłaś, że przerwałam w końcu oglądanie Eyeshield21 i postanowiłam poczytać. Przyznam, że nie żałuję :3
      Nie mogę się również doczekać kolejnego rozdziału *.* Ale żeby czekać na niego co sierpnia?! Yasha zUa~ Q_Q
      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  2. Nie sądziłam, że aż tak mnie to zaciekawi. Świetny rozdział, nie powiem. szczerze mówiąc nie mogę się odczekać Sierpnia, aby móc zacząć czytać kolejne rozdziały :3 Cóż więcej mogę napisać? Najpierw muszę się przyzwyczaić do tego, że czytam o mafii żeby wyrażać jakąś konkretniejszą opinię xDDD Ślę wenę Yasha-chan :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no wybacz ale normalnie brak słów XD Ja nie wiem co powiedzieć >.> Podobało się ? Nieee ! To za mało ! XD Czytałam jak zaczarowana co chwila zerkając w spis XDDD
    Tak jak Aiko ... musze się przyzwyczaić do tego, ze czytam o mafii zeby wyrazić jakąś konkretniejszą opinię :D Bo naprawdę nie wiem co mogę ci o tym tutaj napisać ! >.< ! No bynajmniej zaskoczyłaś mnie :D Layla ... Metalicana ... Igneel ... czy też Acnologia ! O bosh ale się dzieje ! *o* Nie mogę się doczekać sierpnia ^^ Bo kolejny rozdział ;C XD
    Weny kochana ! ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał, łał i jeszcze raz łał! Świetnie Ci wyszło pisanie z perspektywy wcześniejszego pokolenia Fairy Tail! I ten mały Natsu! Leżę na ziemi skulona ze śmiechu i sądze, że nie podniose się jeszcze przez jakieś 10 minut... \(^o^)/
    A poza tym szczerzepowiem, nie spodziewałam się śmierci Mavis... nieźle mnie zaskoczyłaś!
    I ani mi się waż stracić teraz weny! :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Mafia~~ <3
    Ile świetnych osób ożywiłaś i do tego... Metalicanaaa... *.*
    Zarąbiście ci wyszedł ten rozdział! ^^
    Jestem naprawdę pod wrażeniem. :3 Ale ożywiłaś Mavis i w tym samym rozdziale ją zabiłaś... Ty niewdzięczna! ^^
    Z niecierpliwością czekam na więcej i życzę duuużo weny~! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. To było po prostu boskie. Kobieto świetnie piszesz ^.^ Czytając ten rozdział padłam xD Szczególnie przy akcji z Igneelem ;) Czekam na następne rozdziały <3 / Marchewa2204

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohayo! :)
    Dobrze,że w końcu neta mi przywrócili, bo tak weszłam i patrze o Yasha-chan dodała rozdział. Troszkę się zdziwiłam, ale i ucieszyłam .
    Cóż zaczęłam czytać tak powoli i spokojnie, coraz bardziej mnie ciekawiło i nawet sama się nie spostrzegłam,że już końcowe zdanie czytam. Tak tak ja głupia :D
    Od początku nie ukrywam ciekawiło mnie jak będzie w opowiadaniu wyglądać ta mafia. W sensie jak zaczniesz i jak `ubierzesz` wszystko w słowa :D Powiem Ci,że jestem pozytywnie nastawiona i tym rozdziałem tylko się bardziej napaliłam na dalszy ciąg! Aż serce ściska,że do sierpnia trzeba czekać :( No, ale nie mam na to żadnego wpływu więc zaciskam ząbki i czekam do sierpnia *.* W sumie to sama nie wiem,ale jak sobie wyobraziłam jak w tym aucie na początku siedzą panowie z Ft i rozmawiają jak mafia to mi się uśmiech zaraz na twarzy pojawił :D Zupełnie nowe,godne podziwu,zaskakujące wcielenie ft :333 !
    Igneel -współczesny James Bond, kurcze dziwnie to zabrzmiało :D
    ``-Wiesz co jest jeszcze gorsze od gangstera? -Co? -Jego żona...`` >> hahahhahahahhahahahaha spadłam z krzesła :DD To ci się udało xD
    Dopiero w sumie pod koniec zdałam sobie sprawę,że nasze pokolenie w sensie pokolenie Natsu i innych to jeszcze dzieci ^.^ Tak tak BAKA ze mnie ! Gomen za moją gupotę . Teraz są pokazane losy rodziców :33 Mówiłam,już że mój mózg domaga się więcej tego wszystkiego ?! W sumie nie spodziewałam się,że może spodobać mi się,aż tak bardzo inne wcielenie ft :) A jednak udało Ci się mnie zawirować w ten świat! Wielkie ARIGATO za to :)))
    Okej nie będę już przedłużała,bo kto by to takie długi komentarz czytał i to jeszcze taki chaotyczny .. Więc podsumowując czekam na więcej i życzę Ci duuuuuuuuużoooo wenyyy !!! Niechaj Fairy Tail będzie z tobą :*
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam się wam, że miałam... treme przed dodaniem tego rozdziału xD Czy się spodoba, czy ktoś w ogóle będzie chciał to czytać...
    Ale wasze komentarze pokazały mi, że chyba niepotrzebnie się tego obawiałam : ) Cieszę się, że coś takiego wam się podoba. Tym bardziej, że to dopiero wierzchołek góry lodowej :devil: :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, postarałaś się :)
    Młodzi członkowie.. gomen, gangsterzy Fairy Tail.. pewnie po tych 3 rozdziałach wydorośleją i to oni będą elitą mafii ^^ Zauważyłam tylko, że nie ma jeszcze Lucy i Graya? Bo jeśli mieliby mieć tyle samo lat co Natsu, to Ur i Layla powinny już chodzić z bobaskami u piersi :D
    "Co jest jeszcze gorsze od gangstera? Jego żona." Hah, padłam :D Chociaż przed nami rozgrywa się rozpad małżeństwa - pod warunkiem że nie zmienisz za bardzo wydarzeń, bo w sumie Gildarts w kanonie nie wiedział, że ma córkę.
    Ogólnie wygląda mi to na bardzo wulgarne i brutalne opowiadanie - i dobrze! Bardzo podoba mi się taka odmiana, będę czekać z niecierpliwością na kolejny rozdział ;* Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o Mavis! Mam nadzieję, że będzie ich nawiedzać jako duch? :)

      Usuń
  10. wow *.*
    Yasha, jestem pod wrażeniem. nie mogę się doczekać następnych rozdziałów, bo naprawdę jestem ciekawa jak poprowadzisz "wróżki" do zemsty :]
    już polubiłam Metallicane i Laylę, i ... Cornelię :D
    nie pamiętam czy o tym pisałaś, ale czy będą się tu pojawiać nowe postacie?

    OdpowiedzUsuń
  11. O Jesuuuu !!
    Nie no, ja juz wiem, ze ten blog to będzie totalny odjazd !
    Tyle się dzieje, że nie mogę ogarnąć :P
    A te sceny zbrodniu <3 Me gusta :3
    Wszystko jest takie tajemnicze i pełne akcji.
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;)
    O i mam pytanko...czy w tym opowiadaniu będzie Juvia ?? :3
    Bardzo mi na tym zależy, żeby była xd
    Uwielbiam ją *0*

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsze wrażenie? Poznam panią Yashę ( nie mogłam się powstrzymać :D) w niecodziennym wydaniu- bardziej wulgarnym ( nie obrazisz się za to, prawda? ^^). Kobieto, przeszłaś samą siebie! Jejku, to, co nam tu zaprezentowałaś, przekracza moje najśmielsze oczekiwania. Widać, że takie tematy to Twój żywioł bo opisałaś to rewelacyjnie. :3 Zaprezentowałaś nam kompletną odmienność. Fairy Tail odwrócone do góry nogami o 360 stopni! Przez co nie da się przewidzieć, co się może wydarzyć. Charaktery postaci również zmienione, na takie bardziej zadziorne, ale przyznam szczerze, że to zdecydowanie na plus!
    Od dzisiaj uwielbiam czytać o "napalonym" Igneel'u na swoje cudeńka- bomby. :** Od dzisiaj kocham Natsu, który od małego tak daje popalić.
    No kurde, nawet nie wiem co Ci tu jeszcze napisać. Powaliłaś mnie na kolana. To takie epickie! Brak słów. To jest fenomenalne. Tyle akcji i napięcia, tyle przekrętów, knuć, intryg, zwrotów akcji, nieprzewidywalnych wydarzeń, zaskoczenia. Po prostu wszystkiego! Zaserwowałaś nam coś zajebistego!!!!!
    Mam nawet pewne teorie co do tych bohaterów. Cóż można by rzecz, ich świetlne czasy właśnie się skończyły, od momentu, gdy Acnologia zabił Mavis! Ale przeczuwam, ale raczej tak na pewno będzie, że jeszcze napiszesz do 3 rozdziału ( czy coś mniej więcej takiego wspominałaś) potoczy się tak akcja, a potem przeskoczysz piętnaście lat do przodu! I nastaną świetlne czasy ery Natsu. Czyli wszyscy młodziki ( czyli Gray, Lucy, Erza, Laxus, Cana itp.) będą dorośli i to oni będą szychami w mafii FT ( o ile się nie mylę). Dlatego też np. Layla jest w mafii, po to, by jej córka też mogła dołączyć. No przynajmniej takie są moje założenia. I jeśli zamierzasz w taki kryminalny świat wprowadzić romans ( za pewne będzie brutalny, ale jeśli będzie to NaLu) no to Kobieto, będziesz musiała mnie zeskrobywać z ulicy, bo się normalnie pod tym rozpłynę.
    No naprawdę, to mnie tak zachwyciło, że aż nie wiem, co powiedzieć. Dlatego wyjdzie tak beznadziejny, krótki komentarz. :CC
    Ale jak już wspomniałam, dużym plusem są odmienne charaktery postaci. Raz, że to da Ci nowe możliwości- będziesz mogła stworzyć takie sytuacje, które po zachowaniu bohaterów nie będą mogły zostać odczytane. Mam nadzieję, że wiesz,o co mi chodzi. A po drugie, ta odmienność, ta drapieżność, zadziorność i zaciętość w charakterach jest epicka. No po prostu ... Achhhhhhhhh . To jest inne, ale genialne.
    No już nie wiem co więcej napisać.
    Może tylko tyle, niech wena będzie z Tobą :********* Aż nie mogę się doczekać na nowy rozdział! Przez Ciebie napaliłam się na niego, hihi.
    Lepiej nie czytaj tego! :D < Ale sądzę, że to ostrzeżenie powinno znajdować się na górze)
    .
    .
    .
    W każdym bądź razie komentarz chaotyczny i bezsensu. -.- Ale to winna tej godziny! Jak coś, to jeszcze jutro coś dopiszę, bo teraz padam na twarz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuje dziewczyny!
    ~Bea : Gray i Lucy (i nie tylko) pojawią się z czasem. Z resztą... zobaczycie :D No i trochę tu jest inaczej niż w kanonie, żeby bardziej mi pasowało w opowiadaniu :P
    I masz rację, opowiadanie będzie miejscami dość wulgarne, przede wszystkim "brutalne" ;p
    Mavis się raczej nie pojawi, a już jeśli to nie jako duch :D *zatyka sobie usta by nie spoilerować* !
    A jak widzę, że tak to wam przypadło do gustu... to może jednak trochę rusze dupsko i dokończe szybciej drugi rozdział :D Jak tak piszecie, że musicie do sierpnia czekać, to aż mi się nieco głupio robi :P
    ~Sasho, nowych postaci raczej nie planuje (w sensie wymyślonych przeze mnie), za to te z kanona ukazane zostaną w takich "rolach" , że jeszcze nie raz to was zaskoczy : D A będzie ich dość sporo : )
    ~Mashiro, co do Juvii odpisałam ci w spamowniku :P
    ~Mini... "Pani Yasha" xD I nie obrażam się za "wulgarne" wiem, że nie miałaś nic złego na myśli, a po drugie to stwierdzenie faktów :P Bo faktycznie, tu nie podchodzę do historii tak, by było w miarę podobnie jak w kanonie, a bardziej tak jak lubie - czyli z paruzem i właśnie w takich klimatach. Obawiałam się, że wielu to odtrąci, więc reakcje wszystkich bardzo mile mnie zaskoczyły! (jupiii, ale się ciesze xD).
    Co do fabuły, którą tu przedstawiłaś Mini, nie trudno wywnioskować o co chodzi z tymi 15-toma latami i co po nich będzie się działo, jednak nie do końca będzie tak jak opisałaś :} No i gdybym nie wplątała w to romansu to po prostu nie byłabym sobą hahahah xD I to nie jeden paring będzie... nie no kurcze, zamykam się już bo wam wszystko wygadam! :D Ale widząc wasze reakcję po pierwszym rozdziale nie powinniście czuć się zawiedzeni po następnych ; ) (mam nadzieję, że podołam zadaniu ^.^)

    Dziękuje wszystkim za te komentarze i bardzo pozytywne opinie! Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, że takie FT i to opowiadanie przypadło wam do gustu :))))))) :*********

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ja mogłam myśleć, że może mi się to zbytnio nie spodoba?
    Nie wiem. Rozwaliłaś mnie na samym wstępie, czytałam jak zaczarowana.
    Co jak co, ale ja także się wkurzyłam za ten zamach na Fairy Tail.
    Ci gnoje zamordowali szefową! :(
    Znając życie to dopiero początek ...

    Czekam na następne rozdziały, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Opiszę to w jednym słowie.. WSPANIAŁE!
    jeszcze nigdy mnie nic aż tak nie zaciekawiło.. Yasha rozwaliłaś system :D
    Już czekam w niecierpliwości na te nowe rozdziały w sierpniu
    Nie mogę się już doczekać :D!

    OdpowiedzUsuń
  16. A NatsuSalamander jak zwykle na pieprzonym szarmy końcu. A dobra ważne że w ogóle jestem i internet jest przy mnie. Fabuła ciekawa, naprawdę oryginalna, w życiu nie widziałam czegoś takiego, ani rzecz jasna nie czytałam i będę stałym czytelnikiem. Igneel-piroman to było genialne, Natsu dzieckiem prostytutki? Ciekawie, Gajeel tak samo rozumiem że będą gangsterami. Gihi :3 Prolog, ja nawet o czymś takim nie myślałam. Ahh ta mądrość. Próbowałam wyobrazić sobie Mavis, która pali cygaro i w ogóle i....nie wyszło mi. No ale opisałaś super, mały Laxus, który chce zostać gangsterem. No,no. Jesteś naprawdę świetna, pierwszy rozdział a tu tyle akcji. Chyba przeszłaś samą siebie. Layla, Igneel, Metalicana no i Ur. Kobieto ciebie powinni nominować do Nagrody Nobla czy coś :) Przekaż mi trochę swojego talentu Yasha-sensei. No ja tu komentuję pierwszy a tam, drugi się dodał. Muszę przeczytać he he he. W sierpniu, sierpień już niebawem. Czyli duuuużo rozdzialików. No dobra nie wiem co pisać, rozdział zajebisty akcja super cały rozdział siedziałam jak na szpilkach podekscytowana. Mam nadzieję, że mimo wszystko będzie dodawać także na tamtego bloga. A na tym liczę na dużo NALU. No to pozostaje mi jeszcze raz gorąco cię pochwalić i życzyć weny.

    OdpowiedzUsuń
  17. M:Salamandra mi się wepchała na mojego własnego kompa ;-; dobra czas komentować.
    No cóż tu dużo mówi...Ja jako chora psychopatyczna Meredis, powinnam jechać każdą rzecz, ale już na wstępie rozwaliłaś system sześcioletnim Laxusem ♥.♥ mój ulubiony Jezujezujezu ja tu dostałam czegoś kocham go! xD dobra spokój. Świetna wizja z Igneelem piromanem, ale najbardziej rozwaliło mnie to jak n trzymał Natsu :3 Boże, do tej pory mam tę scenę przed oczyma. I to jak Natsu go "zgasił" xD
    A trzyletni Gajeel... jejuu, dawno się tak niczym nie jarałam xD kocham małe dzici to moja słabość :3 i na początku, myślałam, że Eva, to będzie Grandinee i DAFUK? CO GRANDINEE ROBI Z TRZYLETNIM GAJEELEM NA ULICY? xD no ale szybciutko się wyjaśniło :D
    To z Mavis na koniec było smutne :< byłoby blisko żebym się popłakała ;-; ale rozbawiłaś mnie wcześniej tym tekstem:
    -Makarov... Zaczęła z zabawną tonacją zielonooka, lecz nagle wyprostowała rękę i wycelowała lufę pistoletu wprost w głowę Dreyara. -Trzymaj te zboczone gały przy sobie, albo ci je odstrzelę. Więc trochę trudno było mi się popłakać ze smutku, po tym gdy popłakałam się ze śmiechu xD
    Ja czekam na więcej małych dzieci i Laxusa... Weny życzę i lecę czytać dalej...
    A nie przypomniałam sobie! Mała Cana :d HOROHOROHORO Jej mama jest świetna, już rozumiem po kim ona ma swój charakterek :3

    OdpowiedzUsuń
  18. łooo :o naprawde dobrze się zaczęło , naprawdę! Bardzo lubie takie klimaty, jak zawsze czytałam podekscytowana i jestem bardzo ciekawa co będzie dalej !
    Na szczęście widze, że jest już drugi rozdział z czego bardzo się cieszę :3 Przepowiadam temu blogu SUKCES bez dwóch zdań. Zaczęło się świetnie, a znając twoje opowiadaniaq to pewnie nie raz mnie zaskoczysz tutaj :D Jestem przeszczęśliwa, że założylas tego bloga :D Bo wiadomo, ten o FT jest przezajebisty, ale kiedyś się skończy , a nowa historia w twoim wykonaniu to dodatkowe szczęście :D:D Powinnaś napisać książkę, naprawdę ^^
    Moment z sikającym Natsu mnie rozbawił do łez ... :D Już od pierwszych swoich chwil w opowiadaniu rozrabia xD hehhe .
    Lece czytać kolejny rozdział, buźka :****

    OdpowiedzUsuń
  19. Wystarczy, że napiszę GENIALNE!!!!! Takiej wizji Fairy Tail się nie spodziewałam!!! Fajnie dopracowany,miło się czyta i pragnie się czytać dalej i dalej !!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie no takiego czegoś się nie spodziewałam. Naprawdę. I to pojawiają się takie postacie. Nawet Layla! Ale Igneelek i kochane małżeństwo Clive spowodowało, że o mało co się w majtki nie posikałam ze śmiechu XD Wyszło fantastycznie bez dwóch zdań. Znasz słownictwo potrzebne do pisania takiej historii. Dodałaś do tego komedię, taki tam sikający Natsu XD Rozwaliło mnie to. Ale Mavis TT.TT Tak się starałam znaleźć tego bloga zanim podałaś do niego linka, a potem wyjechałam i jestem ostatnia ;_; Jaki ten świat upierdliwy... Zapowiada się ciekawie. Mam jeszcze do nadrobienia 2 rozdziały więc narzekać nie będę i płakać po nocach, że chcę jeszcze :) Gratuluję Ci, bo czyta się to w ręcz wspaniale! Przesyłam weny i zimne buziaki, bo jest gorąco. Dziękuję za wpisanie mojego bloga w zakładkę Linki Yasha~sama ;*** Jestem pod wrażeniem! Taka jest moja opinia, a teraz do rzeczy.
    Shiro: TY CHCESZ MNIE TU O ZAWAŁ DOPROWADZIĆ?! TO JEST ZAJEBIŚCIE ZAJEBISTE! NIECH JESZCZE WEZMĄ SIEKIERY I WSZYSTKIM ŁBY NIECH POODCINAJĄ. TAKA RZEŹ BĘDZIE *o*
    Shi nie drzyj się tym Caps Lockiem! Dziecko krwi i rozpierduchy... =.=
    Shiro: Ale Sha~chan! Sha... Chodź ze mną poodcinamy łby wszystkim przeciwnikom
    wróżek!
    Weź sobie Laxusa. Wykaże się.
    Shiro: No ale Sha, chodź! Będzie fajnie nie lubisz krwi czy co? Taka ogro~
    *zatyka jej usta*
    Buziaki Panienko Yasha! ;*

    *Shaila Black*

    Shiro: A mnie nie wypiszesz? ;_;

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie no, brak mi słów po prostu. Twój pierwszy rozdział wbił mnie w fotel, powalił na kolana!!!! To było fenomenalne, zajebiste. Nie jestem w stanie wyrazić mojego zachwytu słowami. Fairy Tail jako mafia to coś niepowtarzalnego <3 <3 <3 Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu !!!!!

    Gołym okiem widać, że mafia, bronie różnego rodzaju to Twój żywioł xD xD xD

    Kocham Ciebie za wprowadzenie postaci, które w mandze albo nie żyją albo nie wiadomo gdzie się podziewają :) :)
    Igneel i Natsu <3 <3 Ognisty smok wychowa malca na kolejnego piromana <3
    Mimo że teraz tak się zarzeka że tego nie zrobi :P :P
    Akcja z Natsu z samochodzie bezbłędna xD do tej pory mam banana na twarzy :D :D

    Postacie może i straszniejsze i odmienne, ale dla mnie to wielki plus. Dzięki Tobie mogłam wyobrazić tą słodką Mavis jako groźną osobę (szkoda, że nie udało jej się chociaż drasnąc Acnologi :( :( ... )

    Lecę czytać dalej i mam nadzieję, że zanim pojawią się Natsu, Lucy, Gray, Laxus, Erza ( swoją drogą mam nadzieje, że w ich relacjach nie zabraknie odrobiny romansu i seksu ^^ ) poczytam sobie troszkę o przygodach Igneela, Metalicany,Ur, Layly :) :)

    OdpowiedzUsuń
  22. *z buta wjeżdża*
    Trolololo no kto tu zawitał?
    Nikt nie wie? *rozgląda się*
    Ta wredna Hina, a kto! ];>
    Nareszcie spięłam dupsko i zaczęłam czytać. Buahahahah! ;>
    Dobra, to ja lecę czytać i zaraz dostaniesz porządnego komentarza :D

    ~ Don Hina Corleone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yasho, Yasho, Yasho... *ton ojca chrzestnego*
      Nie no, konkretnie. OMFG kobieto, wiedziałam, że FT i ukochane mafijne tematy to może być Coś ale japierdziele... trafiłaś tym w dziesiątkę. Że matka Natsu dziw... prostytutką? Poor Natsu :<
      Różowa landrynka ma u mnie mistrza, za to jak obsikał Igneel'a. <3 E P I C *.*
      Laxus chciał spotkać się z Erzą? *loading*
      Dlaczego nagle mam napad fangirlingu?! xD To twoja wina! :D
      ... Zaraz zaraz... Acnologia, ty ty, skur*ielu! Jak mogłeś, moją malutką, biedną Mavis.. I kill you in your sleep, remember! ];>
      No i widzę, że jakaś grubsza akcja się zaczyna, z tym aktem własności baru... nic tylko czytać dalej :3
      I nie ma Lucyny! OMFG, nie ma Lucynki!. <3 Od razu przyjemniej się czyta :D
      Dobra, już pomału kończę ten bezsensowny komentarz...
      Wiesz, że jak czytałam ten rozdział, to gdzieś tam miałam taką głupią nadzieję, że nagle pojawi się Bożenka? xD

      ~ Don Hina Corleone
      Ps.: Jak ja kocham bawić się twoim odtwarzaczem. ^u^

      Usuń
  23. Ja tu sobie wchodzę na fb, patrzę, a tu nowy rozdział dodany na blogu, o którym w ogóle nie miałam pojęcia ;O
    Wchodzę, a tu taki suprise: mafia, strzelanie, zabijanie, KREW!!!
    Dużo krwi, tak, to lubię najbardziej...
    Chyba wiesz, jak trzeba mnie zadowolić ^^
    Te bronie, krew, strzelaniny, zagadki, krew, tajemnice, niebezpieczeństwa, krew, niewyjaśnione sytuacje, zagrożenia życia, krew!
    Mogłabym tak wymieniać i wymieniać :D
    Nie dość, że odkryłam taki twój blog, to jeszcze jest blog o moim NaLu (chwilowo byłam chora więc miałam mniej czasu na czytanie :CC ale nadrobię wszystko, nowe rozdziały się pojawiają, widziałam ^^)
    Czekam jeszcze tylko na jakiś psychologiczny blog w twoim wykonaniu :D
    Zakład dla obłąkanych xd
    One-shot pewnie by wystarczył, mam ochotę na coś miażdżącego moją psychikę...
    Oczywiście jeśli to możliwe, bo i tak już jestem nieźle walnięta :D
    Matka Natsu to prostytutka? Nie dziwię się, że nigdy nie przyznawał się do rodziców xDDDD
    Ale fanie się czytała z taką muzyczką w tle *3* Mee guusta!
    To chyba mój najdłuższy komentarz w życiu ;O
    Nie męczę Cię już dalej, pisz, pisz więcej! :*
    Tak w ogóle to mam nadzieję, że mnie pamiętasz ;3
    To ja, taka upierdliwa co się rozpływa po każdym twoim NaLu rozdziale na tamtym blogu :D
    Dobra, dobra, już siedzę cicho <3

    OdpowiedzUsuń
  24. super rozdział! nie spodziewałam się Fairy Tail jako mafii xD na pewno przeczytam następne rozdziały! zapraszam na futuremanga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Trututututututututuuuuuuu!!! Właśnie zostałaś nominowana do Liebsten Award!!! Tutaj znajdziesz pytanka ode mnie... miłej zabawy! ;* http://opowiadaniadrakii.blogspot.com/2013/12/liebsten-award.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Moja droga Yasho.
    Przeczytałem pierwszy rozdział i jestem w szoku.
    Przeniosłaś mnie w niesamowity świat mafi którego dotąd nie doświadczyłem.
    No co tu dużo pisać. Podobało mi się bardzo ale... Wiesz że nie długo odpalę swojego bloga i w tedy... to ty będziesz moje rozdziały komentować ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój drogi ... ( Parkerze? Brzmi jak marka pióra :| ) Piterze :D
      Jak przeczytałam twój komentarz to byłam chyba w jeszcze większym szoku niż ty! Twoje uznanie wobec tego rozdziału, jak i oczywiście uznanie od innych czytelników, jest dla mnie niezmiernie ważne, jednak tak szczodrych słów to się od ciebie nie spodziewałam. Dziękuje :)
      I bardzo bym chciała komentować i śledzić twojego bloga... tylko weź coś w końcu tam napisz do cholery xD

      Usuń
  27. Od dłuższego czasu zabierałem się za czytanie twojego bloga, jednak zabrałem się za dopiero teraz, eh.
    Trzeba było zacząć wcześniej, bo warto. Pisze to osoba, która nigdy nie interesowała się mafią, a nawet w duchu nią gardziła. Dalej nie lubię, ale nie każdemu można dogodzić.
    Wracając. Bardzo podoba mi się pomysł przedstawienia smoków jako ludzi. Najbardziej spodobał mi się Metalicana. < 3
    Piszesz bardzo prostym stylem, dzięki temu przeczytałem rozdział bardzo szybko. Bohaterowie są ciekawi i na razie żaden mnie odrzuca.
    Szkoda mi Mavis, ale ten zwrot akcji na koniec sprawia, że zaraz po zakończeniu komentarza zamierzam zabrać się za drugi rozdział.
    Fro się podobało.
    Pozdrawiam. (◕‿-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Podziwiam każdego kto umie pisać w czasach, które są dość daleko od naszych obecnych. Wygląd blogu jest po prostu boski *-* Cudo *w* O treści to już nie wspomnę. Nie ma na to po prostu słów.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiem, czemu, ale dzisiaj naszła mnie taka wena na przeczytanie pierwszego rozdziału twojego bloga. Miałam nawet nie komentować, ale moje paczałki spojrzały na sam dół i co się okazuje? Olusia nie skomentowała wcześniej (albo oślepła) ;) Wiesz... ten rozdział był naprawdę boski. Tak mi się go przyjemnie czytało. Jakoś tak miło i zabawnie, bo scena z malutkim Natsu ... BOSKA! I wiesz, co było najciekawsze w moim czytaniu? To, że scena, w której wszyscy śmieją się z Laxusa, bardzo przypominała mi pierwszy rozdział One Piece'a. Na serio i taki podwójny zaciesz przyszedł. Niesamowite... I kurcze już masz 39 rozdziałów napisanych. Naprawdę polepszyłaś się. Wiesz... nawet tak zauważyłam w tym, że obecnie dajesz o 50% (przynajmniej) więcej opisów, bardziej szczegółowo piszesz i nie wiem, jak to nazwać, ale ... tak jakby styl pisania trochę ci się zmienił. No bądź co bądź to już 1,5 roku minęło odkąd powstał ten blog :)
    Może przeczytam sobie także kolejne? No nic. Gadanie skończone ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hejo.
    Mówiłam, że zacznę nadrabiać i to robię ;) Scenki z Ignellem i małym Natsu mnie rozczuliły, a zarazem rozbawiły. Dobrze nasz mały Dragnell zrobił, siusiając na naszego Igusia xD Dobry, Natsu, grzeczny Natsu =3= Ale i tak najlepsza była reakcja Ignella na Natsuowe "Da-da" XDDDD Albo tekst Ur: "Ty gnoju! Zobaczysz! W końcu nadejdzie taki dzień, w którym będę cię miała w dupie! A wtedy przestanę cię kryć i dowalą ci tyle lat, że będziesz gnił w pierdlu do usranej śmierci!" Nie wiem, czemu, ale mnie on rozbawił ;) Laxus ma niezłe plany na przyszłość O__o Jakie dziecko myśli o byciu gangsterem, mając zaledwie sześć lat? Chyba tylko dziecko bandziorów, a Laxus... no cóż, pochodzi z gangsterskiej rodziny ;) Zajebisty rozdział, ale nabierze więcej zajebistości, kiedy przejdzie korektę (za którą - widzę - się wzięłaś ^.^) Mały Galejek sweetaśny, ale lejącego na Igusia Natsu i tak nie przebije =3= xDDD Ale nie rozumiem, Galejek jest mafiozem w wieku trzech lat? Ja coś źle przeczytałam, czy ty źle napisałaś? xD Tak czy siak, to było słodkie, jak stanął w obronie swojej mamy ;) A Metalicana mógłby być delikatniejszy ;/ I wrócę na moment do Laxuska - dupuska; ten jego tekst wymiata: Śmiejcie się! Ale kiedyś przestanę być chłopcem na wasze posyłki i zostanę takim gangsterem , że wam oczy tyłkiem wyjdą! Aż się boję, jakimi on tekstami będzie walił, jako dorosły facet O__o xD Sorry za taki dupny komentarz, coś dzisiaj weny nie mam na komcie ;/ Ale wiedz jedno; ten rozdział bardzo mi sie podobał, pomimo błędów ;D Pozdrawiam cieplutko ;*
    Ps. Niedługo pojawią sie kolejne komcie ;*

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze cieszą mnie jak mało kogo, jednak nie zaklepujcie miejsc. To nie ważne, kto jest pierwszy, kto ostatni. Takie wpisy zostaną usunięte.
Wszelkie pytania kierujcie do spamownika.
A jak przeczytałeś rozdział, to pozostaw po sobie ślad.
Jesteś anonimem? Podpisz się jakoś.

Całusy dla was śle z góry wdzięczna Yasha ^.^